Śnieg zdawał się chcieć pobłogosławić nas na górze tego ranka, utrzymując się w chmurach, prawdopodobnie zamieniając się w deszcz, gdy tylko te chmury docierały do mojej przeznaczonej, a gdy stawiałem pierwszy poranny krok po wyjściu z namiotu, wdychałem to rześkie, górskie powietrze.
Przede mną rozpościerał się mój stały widok członków stada krzątających się przy swoich sprawach; płonęły ogniska






