"O jasna cholera," sapnęła Ostana, a jej zaskoczony wyraz twarzy idealnie pasował do mojego, gdy patrzyłyśmy na siebie w wielkich lustrach przymierzalni.
Ostana przyglądała się sobie, obracając się wokół własnej osi; jaskrawy, karmazynowy jedwab, zdobiony złotymi kwiatami, przylegał do jej torsu i talii, a następnie spływał jak rzeka ku dołowi. Paznokcie miała pomalowane na złoto, a jej usta pasow






