– Chelsa, Ruby, jak leci? – zapytał Laker, gdy weszliśmy do gabinetu Emrysa. Ciepło ucałowało mój policzek tak, jak całuje się w policzek dziecko, a Ostana przepchnęła się obok mnie, by uciec od przedłużającego się mroku tuneli. Ruby, ubrana teraz w swoją własną zbroję do walki, uśmiechnęła się na nasz widok, a obok niej stała niższa i bardziej nieśmiała dziewczyna.
– Było w porządku, dopóki się n






