2:13 w nocy, cicho zabrzęczał zegar na stoliku Emrysa.
Moje ciężkie oczy obserwowały, jak na tym zegarze zmienia się minuta za minutą, odkąd Emrys i ja skończyliśmy nie pierwszą czy drugą, ale trzecią rundę tej nocy; moje podbrzusze bolało, a z moich ust nie schodził delikatny uśmiech.
Ramię Emrysa oplatało moją talię, mimowolnie przyciągając mnie do jego piersi, gdy spał; przynajmniej jedno z nas






