Rory
Świat ucichł — aż nazbyt.
Popiół unosił się nad polem bitwy niczym śnieg, jarząc się słabo w świetle pękniętego świtu. Powietrze wciąż drżało po eksplozji, która zapieczętowała szczelinę, ale dźwięk już przebrzmiał, pozostawiając po sobie jedynie pustą ciszę, od której bolała mnie klatka piersiowa. Mury Akademii wznosiły się za nami w połowie zawalone, będąc jedynie szkieletem z kamienia i ws






