Rory
Droga do Watahy Śniegu zawsze wydawała się dłuższa, niż wyglądało to na mapie. Może było tak dlatego, że w miarę zbliżania się powietrze ulegało zmianie — stawało się ostrzejsze, chłodniejsze, pachniało sosną i mrozem, nawet późną wiosną. Może dlatego, że za każdym razem, gdy wracałam do domu, gdzieś pod żebrami znów czułam się jak siedemnastolatka. A może dlatego, że właśnie wracałam do życi






