Xander
Po raz pierwszy od dłuższego czasu, który zdawał się trwać lata, nie było żadnego dźwięku. Żadnego zgrzytu metalu, żadnego trzasku pękających kamieni, żadnych jęków rannych. Tylko wiatr przemykający przez ruiny, gwiżdżący nisko pomiędzy zrujnowanymi wieżami. To nie brzmiało jak zwycięstwo. To brzmiało jak ktoś, kto wypuszcza powietrze po zbyt długim wstrzymywaniu oddechu.
Dziedziniec był ni






