*Rory*
Całe ciało Xandera się napięło.
Jego szczęka zacisnęła się, a nozdrza rozszerzyły, gdy przetwarzał to, co właśnie powiedziałam.
"Tojad?" Jego głos był cichy, niebezpieczny. "To... niemożliwe."
Ale to była prawda. Czułam to w kościach. Nie wiem, jak mogłam nie zorientować się wcześniej.
"To możliwe, jeśli jest podawany w odpowiedniej dawce" – powiedziałam głosem niewiele głośniejszym od szep






