*Rory*
Na szczęście nie umarliśmy przez noc.
Ale przebudzenie było cholernie niezręczne.
Pierwszą rzeczą, jaką zarejestrowałam, było ciepło – powolne, miarowe unoszenie się i opadanie pod moim policzkiem. Druga rzecz? Nasze nogi były splątane.
Moje oczy otworzyły się gwałtownie, a serce podskoczyło. Moja głowa przesunęła się w nocy, opierając się o nagą klatkę piersiową Xandera, a jego ramię wciąż






