Rory
Przebudzenie nadeszło powoli, jak wypływanie na powierzchnię przez ciepłą wodę. Pierwszą rzeczą, jaką poczułam, było słońce, łagodnie wpadające przez okno, którego jeszcze nie widziałam, oraz lekki ból zmęczonych mięśni, który nie dokuczał tak mocno, jak powinien. Drugą rzeczą była cisza — nie tego pustego rodzaju, która nawiedzała lochy czy Przesilenie, ale taka, która zapada po chaosie, pos






