*Rory*
To nie było pożądanie.
Mieliśmy już za sobą ten gorączkowy żar, noce, kiedy świat był zbyt głośny i jedynym sposobem, by go wyciszyć, było pochłonięcie siebie nawzajem w całości.
To było co innego.
To było ciepło krążące w powolnych kręgach, jego dłoń na karku, moje palce zahaczone o jego koszulę, nasze nosy zderzające się, gdy nieświadomie uśmiechaliśmy się prosto w swoje usta.
On wdychał






