*Rory*
Kap. Kap. Kap.
To nie ten dźwięk mnie obudził. Obudziła mnie pustka.
Brak. Ten rodzaj ciszy, w którym Zerina powinna była przytulić się blisko, cisza, w której więź z Xanderem zazwyczaj płonęła stałym ogniem. Rodzaj ciszy, który miał ciężar i kształt.
Sięgnęłam do niej tak, jak robiłam to zawsze, mentalną dłonią opartą o drzwi.
„Zerina?”
Nic.
Nawet tego cierpliwego parsknięcia, które wydawa






