*Rory*
„Ruszaj się”.
Słowo padło twardo jak żelazo. Po nim nastąpiło pchnięcie, a łańcuchy wgryzły się w moje nadgarstki. Potknęłam się, a moje ciało krzyknęło, kolana prawie się pode mną ugięły, ale zmusiłam się do wyprostowania, zanim Durnham mógłby nazwać to słabością.
Moim instynktem było się skulić, spuścić brodę, bo wolał mnie małą, cichą i posłuszną. Ale nagle coś uderzyło mnie prosto w pie






