Mieli spokojny dzień. Właściwie, to było kilka spokojnych dni. Takie dni były na porządku dziennym w knajpie, znajdowali się w parszywej okolicy, w której siedemdziesiąt procent mieszkańców stanowiły osoby starsze, a w pobliżu był dom spokojnej starości, więc to cud, że w ogóle mieli jakichkolwiek klientów.
Znalezienie pomocy również graniczyło z cudem, nastolatkowie nie lubili zatrzymywać się na






