W ustach Ashera zaschło, a jego pierś ciążyła od goryczy. Nie było sensu dłużej czekać.
– Kleik... nieważne – wymamrotał ochryple. – Po prostu przynieś mi moje lekarstwo na żołądek.
Służąca zawahała się, wyraźnie zakłopotana. – Alfo Asherze... my... my nie wiemy, gdzie trzymane jest pańskie lekarstwo. I nie wiemy, jakie zazwyczaj pan przyjmuje. To zawsze Clara się tym dla pana zajmowała.
Głowa Ash






