Z perspektywy Elary
Stałam w oknie, owijając palce wokół brzegu grubej zasłony, zerkając przez wąską szczelinę. Deszcz spływał po szkle w gęstych strugach, rozmywając świat poza nim, ale nawet przez ulewę mogłam dostrzec Ashera.
Klęczał w błocie, przemoczony do szpiku kości, a jego postawa była dzika i zdesperowana. Jego usta poruszały się w urywanych, gorączkowych wzorach. Nie słyszałam ani słowa






