Z perspektywy trzecioosobowej
W chwili, gdy wybrzmiał głos Luciena, frontowe drzwi dworu otworzyły się z głośnym hukiem. Do środka wkroczył Theo Hale; woda deszczowa wciąż spływała z rąbka jego płaszcza, a w dłoni ściskał grubą teczkę.
Jego wzrok pospiesznie omiótł wielki hol wejściowy, szukając Elary niczym wilk, który wyczuł jej zapach.
– Gdzie jest Elara? – zażądał odpowiedzi, a jego głos był o






