Punkt widzenia Elary
Cisza w pokoju napierała na mnie niczym żelazo.
Stałam, ledwo oddychając, z oczami wbitymi w kruche ciało na szpitalnym łóżku. Nie poruszyła się. Ani razu. Nawet nie drgnęła.
– Daphne – powiedziałam miękko. Mój głos nie drżał, ale wewnątrz moja wilczyca była niespokojna.
– To Elara – ciągnęłam. – Nienawidziłaś mnie na tyle mocno, by rozpoznać mój głos, prawda?
Nie odpowiedział






