Alfa Ravenwood poderwał Killiana z podłogi, a jego uścisk był nieustępliwy jak stalowe kajdany. Młodszy wilk wciąż płakał, a dźwięk ten był surowy i dziki, ale cierpliwość Alfy się wyczerpała. Nie zwalniając kroku, powlekł go w stronę wejścia do posiadłości.
Pani Ravenwood podążała za nim z nieodgadnionym wyrazem twarzy, pchając wózek inwalidzki Daphne.
Daphne uniosła głowę, jej oczy odnalazły wys






