Bursztynowe oczy Carmen zapłonęły nieposłuszeństwem, a jej głos był ostry jak krawędź kła.
– Nie masz za grosz wstydu. Ja nadal go mam.
Niski chichot Duke'a był niebezpiecznym dźwiękiem, niosącym ciężar drapieżnika, który doskonale wiedział, gdzie znajdują się drogi ucieczki ofiary.
– Boisz się? – przeciągnął leniwie.
Jego palce musnęły jej policzek, a ciepło tego dotyku ześlizgnęło się aż do zagł






