Perspektywa Elary
Szłam ramię w ramię z Lucienem wzdłuż cichej ulicy, a nocne powietrze przyjemnie chłodziło moją skórę. Kierowca już dawno odwiózł Clarę do domu, a ja na ten jeden raz pozwoliłam sobie na luksus swobodnego oddechu; na udawanie, że mogę być po prostu zwykłą wilczycą na spacerze, a nie kimś, czyj świat legł w gruzach.
Żadne z nas się nie odzywało, a jednak ta cisza wcale nie była uc






