Perspektywa trzeciej osoby
Julian zmusił się, by przełknąć burzę wściekłości, która drapała go od wewnątrz w pierś. Jego dłonie zacisnęły się na wytartej skórze wózka inwalidzkiego, lecz gdy w końcu przemówił, jego głos był zwodniczo spokojny – wręcz przymilny.
– Elaro – zaczął, a jego ton był przesiąknięty fałszywą cierpliwością. – Nigdy nie zaznasz szczęścia z kimś takim jak on. Nigdy nie walczy






