Korytarz ciągnął się, długi i wąski, otoczony z obu stron okratowanymi dziedzińcami.
Wewnątrz tych klatek połamane resztki wilków tkwiły w swoim szaleństwie.
Niektóre siedziały bez życia na ławkach, ich oczy były zaszklone, a usta poruszały się w nieustannych szeptach skierowanych do zjaw, które tylko one mogły dostrzec.
Inne wlokły się w wolnych, mechanicznych pętlach, a ciężkie kroki wciągały je






