Właśnie wtedy drzwi otworzyły się z trzaskiem.
Luna Celeste wpadła do środka, a jej twarz była blada z wściekłości.
"Gideonie Sterlingu!" - warknęła. "Elara zaginęła od tygodni! Jak możesz tu siedzieć i knuć, jakby nic się nie stało?"
Gideon nawet nie drgnął.
"Jeśli ta brudna, mała gnida chciała odejść, to niech idzie. Nic nie znaczy dla tej Watahy."
"Ona jest twoją córką!"
"Jest plamą na imieniu






