Herbata zdążyła już wystygnąć, gdy niespiesznym krokiem wróciłam na otwarty taras. Ivan i Vance wciąż byli pogrążeni w swojej słownej partii szachów, choć atmosfera zmieniła się z otwarcie wrogiej na ostrożnie cywilną. Wsunęłam się z powrotem na swoje miejsce, krzyżując nogi i opierając się wygodnie.
Vance posłał mi pytające spojrzenie. Odpowiedziałam lekkim wzruszeniem ramion, które mówiło: „nic






