Gianna:
– Hej – powiedziałam, uśmiechając się do Yary, która leżała na swoim łóżku.
Przez chwilę nie odezwała się słowem, ale potem zmusiła się, by usiąść i spojrzeć na mnie. Jej oczy, w których kryło się więcej bólu, niż potrafiłaby opisać, unikały mojego wzroku; patrzyła wszędzie, byle nie na mnie.
– Cześć – odpowiedziała w końcu, gdy zbliżyłam się do krzesła stojącego obok jej łóżka.
Obserwował






