Gianna:
Trzymałam syna w ramionach, a moje oczy rozszerzyły się ze zdziwienia na widok pożarów otaczających watahę.
Zostaliśmy zapędzeni w kozi róg i nie zajęło mi dużo czasu zrozumienie, że to ona, Vivienne, stała za tym atakiem. Nie spodziewałam się, że rzuci nam wyzwanie tak szybko; przecież dopiero co straciła swojego towarzysza.
Okazało się, że byłam w błędzie.
— Co się dzieje? — usłyszałam p






