Dominic:
Gdyby nasze nogi mogły nieść nas jeszcze szybciej przez progi domu, na pewno byśmy to zrobili.
W tej chwili nie obchodziło mnie, co ten człowiek wiedział o Starszyźnie. Teraz liczyli się tylko oni.
— Lorenzo!
— Milo...
— Alfo, Luno... — zapytała Lydia, jedna z pomocy domowych, patrząc na nas z przerażeniem, gdy wpadliśmy do środka wraz z odszczepieńcem.
— Gdzie są dzieci, Lydio? — zapytał






