Dominic:
— Igrasz z ogniem, Dominic — powiedział Nikołaj, kręcąc głową. — Choć rozumiem, co robisz, to było to niepotrzebne...
— To było absolutnie konieczne — uciąłem, przerywając mu, bo nie miałem ochoty słuchać więcej tych bzdur. Słowa uwięzły mu w gardle, a ja uniosłem brew, czekając, czym jeszcze spróbuje zaargumentować. Gdyby naprawdę wierzył w to, co mówi, musiałby mieć jakieś sensowne wyja






