Gianna:
– MAMO! – Aż podskoczyłam, słysząc głośny krzyk Lorenzo. Milo, który przysłuchiwał się swojej bajce na dobranoc, zmarszczył brwi w dezorientacji.
– Mamo, co się dzieje? – zapytał Milo, dając mi do zrozumienia, że to nie tylko dlatego, że jestem wilkiem, to usłyszałam. Głos Lorenzo był bardzo głośny.
– Nie jestem pewna, ale pozwól, że pójdę i to sprawdzę – odparłam, kiwając głową na Martę.






