Poranne światło wpadało przez okna klasy, stanowiąc jaskrawy kontrast dla mrocznych myśli krążących mi po głowie. Mimo moich najlepszych starań, by się skupić, wzrok mi się mazał, gdy tępo wpatrywałam się w podręcznik przed sobą. Głos pana Fletchera brzmiał monotonnie, był odległym szumem, który ledwie do mnie docierał. Serce wciąż mi waliło po koszmarach, a każdy cień zdawał się zmieniać w wilkoł






