PUNKT WIDZENIA LYRAEI
Przełknęłam każdą kroplę dowodu jego rozkoszy.
– Ty… – jego głos załamał się w połowie zdania.
Zatoczył się w tył i opadł na ziemię. Na szczęście była tam ławka, która utrzymała jego ciężar.
Wstałam i podeszłam do niego, opadając na jego osłabione uda. Ujęłam jego twarz w dłonie i pocałowałam go.
Wszystko, co robiłam, wynikało z mojego instynktu. To on mną kierował. Im więcej






