PUNKT WIDZENIA LYRAEI
Isylra odprowadziła mnie do głównego ujęcia wody. Był to wielki kanał, który zasilał wszystkie pozostałe źródła.
Okolica zapierała dech w piersiach. Ptaki śpiewały sopranem, sprawiając, że miałam ochotę wirować w tańcu, unosząc rąbek spódnicy jak za dawnych lat.
Tyle że zamiast spódnicy miałam na sobie suknię.
– Cieszę się, że czujesz się lepiej, Isylro – powiedziałam do niej






