PUNKT WIDZENIA LYRAEI
Pole bitwy było wcieleniem chaosu, brutalną symfonią warkotów, zgrzytu metalu o metal i okrzyków, które rozdzierały krwistoczerwoną noc. Karmazynowy księżyc wisiał ciężko na niebie, kąpiąc wszystko w nieziemskim blasku. Moje mięśnie płonęły z wysiłku, gdy moja wilcza postać poruszała się niczym cień wśród przypływu wrogów. Jednak bez względu na to, ilu wyrzutków powaliliśmy,






