Perspektywa Elory
Gdy tylko wypadłam z klasy, lawirując między głośno rozmawiającymi uczniami tłoczącymi się na korytarzu, usłyszałam za plecami swoje imię. Głos był znajomy, nieco zdyszany, ale stanowczy. Odwróciłam głowę i zobaczyłam Vivienne biegnącą w moją stronę. Torbę miała przerzuconą przez ramię, a w dłoniach ściskała notatnik. Jej długi kucyk podskakiwał przy każdym kroku, a w jej oczach






