Perspektywa Elory
Obudziłam się, gwałtownie łapiąc powietrze. Moja pierś falowała, jakbym przebiegła mile. Zimny pot spływał mi po twarzy, a dłonie instynktownie zacisnęły się na głowie, w której pulsował ból ostry niczym ząbkowany nóż.
Przez chwilę świat był zamazany, a echa głosów i odległy szum maszyn zlewały się w jedną kakofonię. Mój oddech był płytki i rwany, a ja byłam zbyt zdezorientowana,






