Ziemia zadrżała pod ruinami starego domu, a grunt jęknął, jakby budził się z niespokojnego snu. Pokruszone kamienie i zdruzgotane drewno poruszyły się, wzbijając gęste chmury pyłu. Wtedy, powolnym, upiornym ruchem, gruzy rozstąpiły się, odepchnięte na boki przez niewidzialną siłę.
Spod szczątków wyłoniła się kobieta — a raczej coś, co niegdyś kobietą było. Jej srebrne włosy, teraz zmatowiałe i pos






