Punkt widzenia Sienny
Wychodzę wściekła z biura Emilia, z pulsem dudniącym mi w uszach i skórą wciąż palącą po tym, w jaki sposób do mnie mówili.
Myślą, że mogą mnie kontrolować?
Że po prostu ustawię się w szeregu tylko dlatego, że mają władzę? Pieprzyć to.
Biorę schody po dwa stopnie naraz, z zaciśniętymi po bokach pięściami. Nie pójdę na kolację. Nie będę grała w ich głupią gierkę. Nie mam im ni






