**POV Donato**
Obudziłem się, zanim popołudniowe słońce w pełni wzeszło, tak jak zawsze. Moje ciało było zbyt wytrenowane, zbyt zdyscyplinowane, by odpoczywać dłużej, nawet gdybym tego chciał. Przez długą chwilę nie ruszałem się. Leżałem w ciszy, obserwując miarowe unoszenie się i opadanie piersi kobiety wtulonej we mnie.
Sienna.
Jej włosy rozsypały się na moim ramieniu, ciemna plątanina pachnąca






