Perspektywa Sienny
Nie zaszłam daleko.
Moje bose stopy klapały o chłodny marmur, a serce waliło jak oszalałe, gdy skręcałam w zachodnie skrzydło Villa Garda. Wiedziałem, że są tuż za mną; warknięcie Lorenza wciąż rozbrzmiewało w mojej głowie, niskie i zaborcze. Zbyt mocno droczyłam się z nimi przy kolacji. Zbyt wolno oblizywałam łyżkę. Krzyżowałam nogi tylko po to, by patrzeć, jak drgają im mięśni






