POV Lorenza
Posiadłość nie przypominała już miejsca, w którym kiedykolwiek mieszkali ludzie.
Został tylko popiół, skruszony beton i wykręcony metal, wciąż wydychający dym w poranne powietrze. Żar lgnął do wszystkiego. Zapach był ciężki, ostry i niemożliwy do zapomnienia. Ogień. Paliwo. Krew. Powlekał tył mojego gardła przy każdym oddechu.
Stałem na skraju pogorzeliska i patrzyłem.
Ekipy ratunkowe






