Punkt widzenia Emilia
Nie spałem.
Siedziałem na krześle pod ścianą, wciąż w butach, z bronią opartą o nogę, wzrok mając utkwiony w zamkniętych drzwiach po drugiej stronie korytarza. Drzwi Sienny. Obserwowałem je od godzin, nadsłuchując każdego najmniejszego dźwięku wewnątrz Strongholdu, każdego kroku na zewnątrz, każdego tchnienia ciszy pomiędzy.
Wtedy to usłyszałem.
Cichy ruch. Szelest materiału.






