Perspektywa: Lorenzo
---
Sam otworzyłem skarbiec.
Była prawie północ, a stalowe drzwi pod domem jęknęły, gdy przekręciłem zamek. Były grube i zimne – to ten rodzaj metalu, który nigdy nie nabiera ciepła. Nikt inny nie miał kodu. Nie dzisiaj. Nie chciałem, by postronne ręce dotykały czegokolwiek, czego mógłbym potrzebować do naciśnięcia spustu.
Wewnątrz było jeszcze zimniej. Betonowa podłoga. Przyg






