Perspektywa Sienny
Obserwowałam, jak się rozpada, zanim sam zdał sobie z tego sprawę.
Lorenzo nie wydawał z siebie dźwięków, gdy cierpiał. Nie krzyczał. Nie wrzeszczał. Niszczył rzeczy w milczeniu. Przeszukiwał szuflady z furią. Roztrzaskiwał szkło gołymi rękami. Pozwalał, by krew przemawiała zamiast jego ust. Tak właśnie poznawałam, że jest źle.
Widok go w takim stanie poruszył coś we mnie.
Nie b






