Z perspektywy Sienny
Przeciągnął grubą żołędzią wzdłuż moich fałdek, pokrywając się wilgocią, drażniąc się, przesuwając w górę i w dół, ale nigdy nie wchodząc do środka. Jedną rękę oparł na moim biodrze. Drugą przycisnął między moimi łopatkami, przygważdżając mnie płasko do schodów.
Wsunął się powoli. Jeden cal. Pauza. Kolejny cal. Pauza. Zaparło mi dech. Próbowałam pchnąć biodrami w tył. Przytrzy






