Z perspektywy Sienny
Słowa ledwie opuściły moje usta, gdy powietrze uległo zmianie. Mój szept wciąż się tam unosił: „Nie chcę, żebyście przestawali”, a potem oni ruszyli. Cała trójka naraz. Krąg zatrzasnął się wokół mnie jak pułapka, o którą błagałam.
Donato podszedł od tyłu jako pierwszy. Jego klatka piersiowa mocno przywarła do moich pleców. Jedna duża dłoń powędrowała w górę mojego gardła i tam






