Z perspektywy Sienny
Pędziłam boso korytarzem, a moje bawełniane spodenki od piżamy podwijały się z każdym krokiem. Cienki materiał przepuszczał chłodne powietrze muskające moją skórę, posyłając dreszcze wzdłuż nóg. Moje stopy plaskały o zimne płytki podłogi. Słyszałam ich za sobą. Nie biegli na pełnej szybkości. Tylko szli szybko, ich kroki były miarowe i pewne. Wiedzieli, że nie ucieknę daleko.






