Perspektywa Isolde
Jego wilk potknął się znowu, a łapy o mało nie ugięły się pod niewielkim ciężarem Lyry. Z jego piersi wyrwał się przeraźliwy, pełen bólu skowyt. Był to dźwięk, który nie pochodził z bólu fizycznej rany, lecz z czegoś znacznie głębszego. Pochodził z samej duszy.
Jego łapy drżały na rozżarzonej ziemi, podczas gdy jego skowyt niósł się w nocnej ciszy.
Więź partnerów była potężna, a






