languageJęzyk

6

Autor: Soren Vane29 cze 2026

Perspektywa Kaelena

„Przez cały dzień nadskakujesz tej nowej. Jesteś pewien, że nie chcesz przelecieć tej ludzkiej dziewczyny?” – parsknął Gideon, rzucając mi spojrzenie z ukosa.

Tobiasz pochylił się do przodu, opierając przedramiona o siedzenia. „Tej niskiej blondynki?” – zapytał ze zmarszczonymi brwiami.

Wywróciłem oczami. „Ja pierdolę, Gideon, jasne, że nie. Tylko się z nią droczyłem.”

Gideon parsknął. „Droczyłeś się, ta? Pieprzyłeś ją wzrokiem na lekcji, podczas lunchu i dosłownie szukałeś jej wzrokiem, zanim stąd wyszliśmy. Stary, ta mała ludzka laska wpadła ci w oko.”

Jęknęłam, przesuwając dłonią po twarzy. „Gówno mnie obchodzą ludzie, a już zwłaszcza pieprzenie się z nimi.”

Gideon zaśmiał się. „I dobrze, i tak by sobie z nami nie poradziły.”

„Przecież regularnie zabawiasz się z ludzkimi dziewczynami, Gideon” – parsknął Tobiasz.

Gideon wzruszył ramionami. „No tak, ale przynajmniej są większe od tej kruszyny. Jedno pchnięcie i po niej. Nie dałaby rady przyjąć wilczego fiuta.”

Zacisnąłem zęby. Z jakiegoś powodu nie podobało mi się, jak o niej mówił. Ale trzymałem gębę na kłódkę.

Wjechał na parking przed knajpą Micka, zgasił silnik i spojrzał za siebie. Parsknął. „Założę się o tysiaka, że Sasha przyjechała za nami.”

Spojrzałem w lusterko wsteczne. I rzeczywiście – różowy garbus Sashy zatrzymał się tuż za nami.

Jęknęłem w duchu.

Wysiadłem z auta i zamknąłem drzwi.

„Kaelen, kochanie!” – zapiszczała, podbiegając do mnie, z koleżankami tuż za plecami.

Oplotła ramionami mój pas. „Tęsknię za tobą, Kaelen. Zapomnijmy o tym, co powiedziałeś wczoraj wieczorem.”

Kiedyś uważałem, że Sasha ma najpiękniejsze włosy, jakie w życiu widziałem. Były kruczoczarne, gęste, długie i lśniące. Ale teraz... to blond stał się moim ulubionym kolorem.

Chłopaki parsknęli za moimi plecami.

„Sasha, zerwaliśmy” – westchnąłem, próbując odkleić od siebie te jej ramiona wiotkie niczym kluski.

Wydęła wargi. „Kaelen. Wiem, że tęsknisz. Daj spokój, nie możesz wciąż być zły o...”

„Sasha” – warknąłem.

Gideon parsknął. „Tym razem marnujesz czas, Sasha. Kaelen ma nowy obiekt fascynacji. Mówiąc ściślej: mały, blond obiekt.”

Odwróciłem się, by posłać mu ostre spojrzenie, podczas gdy Tobiasz zdzielił go pięścią w brzuch.

Oczy Sashy zwęziły się ze złości. „Blond fascynacja? Kto to taki?”

Wielkie dzięki, kurwa, Gideon.

„To pewnie ta nowa, ludzka blondynka” – rzuciła jej koleżanka, Bianca, głośno i irytująco żując gumę.

„Żadna blondynka nie wpadła mi w oko” – warknąłem zirytowany i odwróciłem się, by pójść w stronę baru.

„Czekaj, kochanie!” – wrzasnęła Sasha, a sekundę później jej ramię oplotło moje, gdy przytuliła się mocniej.

„Wiem, że nie potrafisz gniewać się na mnie wiecznie, Kaelen” – zachichotała.

Westchnąłem. Nie miałem teraz czasu na kłótnie. Byłem głodny i chciało mi się pić. Weszliśmy do lokalu, a dzwoneczek nad drzwiami zadźwięczał.

Sasha zachichotała, spoglądając na mnie, podczas gdy ja omiotłem wzrokiem salę.

Laska wanilii.

Wyczuwałem tu ten zapach. Wciągnąłem go w płuca.

Mój wzrok padł na nią, wiercącą się w kącie sali. Z jakiegoś dziwnego powodu mój wilk aż podskoczył we mnie z ekscytacji.

„Chodźmy się przywitać” – rzuciła Sasha, wyrywając mnie z zamyślenia, gdy wpatrywałem się w Elarę.

Gideon klepnął mnie dłonią w plecy. „No jasne, stary, chodźmy przywitać się z twoją nową fascynacją.”

Posłałem mu nienawistne spojrzenie. Ten skurwiel doskonale wiedział, jak zachowuje się Sasha, kiedy ktoś inny przykuje moją uwagę. Nie żeby Elarze się to udało...

Pozwoliłem Sashy poprowadzić się w stronę Elary i Quinna, nie żebym miał wielki wybór. Jedno trzeba Sashy przyznać – uścisk miała cholernie mocny. Mógłbym się oswobodzić, ale nie należałem do facetów, którzy używają siły wobec dziewczyn.

„Cześć Sloane, Quinn i...” – przeciągnęła Sasha, popychając mnie, bym usiadł w loży. Elara zesztywniała, gdy usiadłem. Sasha usadowiła się na moich kolanach.

Pozwoliłem jej na to, żeby sprawić wrażenie, iż ta ludzka dziewczyna zupełnie mnie nie obchodzi. Musiałem uciszyć Gideona. Nie dałby mi żyć, gdyby dowiedział się, że Elara naprawdę mnie zafascynowała.

A kogo by nie zafascynowała?

Elara była piękna.

„Elara” – powiedziała cicho, patrząc na Sashę i na mnie.

Dziwnie było słyszeć tak łagodny ton w jej głosie.

„A więc to ty jesteś tą nową” – przeciągnęła Sasha z uśmiechem.

Elara przeniosła wzrok z jednego z nas na drugie, badawczo nam się przyglądając. Cokolwiek tam dostrzegła, sprawiło, że skinęła głową, zanim odpowiedziała Sashy.

„Na to wygląda.”

Sasha uśmiechnęła się szeroko niczym kot z Cheshire, owijając ramię wokół mojej szyi. Kiedyś lubiłem czuć ją na moich kolanach. Już nie. „Rzadko miewamy tu nowych ludzi. Co cię sprowadza do naszego małego, starego miasteczka?” – zapytała Sasha.

Próbowałem skupić się na jej słowach, ale mój wzrok wciąż uciekał do ust Elary. Przez sekundę zastanawiałem się, jak mogą smakować.

Podniosłem wzrok na jej twarz, zachwycony tym, jak słabe światło w loży sprawiało, że her oczy wyróżniały się jeszcze bardziej.

Elara wzruszyła ramieniem. „Sprawy osobiste.”

Quinn i Sloane patrzyli na Sashę podejrzliwie, a ja widziałem, że Quinna aż świerzbi, by zabrać stąd Elarę jak najdalej od nas.

Sasha mruknęła. „Jesteś strasznie ładna” – przeciągnęła, owijając kosmyk włosów wokół palca.

„Stary, dosłownie się ślinisz” – parsknął Gideon przez telepatyczną więź.

Przyłożyłem palec do ust, żeby to sprawdzić, i posłałem Gideonowi wściekłe spojrzenie, gdy ten parsknął na cały głos. Ku mojemu zażenowaniu, rzeczywiście poczułem odrobinę śliny na kciuku, gdy go otarłem.

„I ty niby twierdzisz, że nie chcesz tej ludzkiej laski? Taa, jasne” – parsknął przez więź, sprawiając, że zacisnąłem zęby. Nienawidziłem, kiedy miał rację.

Czujne dotąd spojrzenie Elary zmieniło się w lekkie zaskoczenie. Zakładając włosy za ucho, odpowiedziała cicho: „Dzięki.”

Oddałbym wszystko, by przeczesać dłońmi te jedwabiste pasma albo owinąć je wokół pięści, wchodząc w nią od tyłu. Na samą myśl zesztywniałem, a Sasha zakręciła tyłkiem na moich kolanach, zapewne myśląc, że stwardniałem ze względu na nią. Nie była daleka od prawdy. Byłem cholernie, boleśnie twardy dla tej małej ludzkiej dziewczyny siedzącej naprzeciwko mnie.

Perspektywa Elary

Nie polubiłam tej dziewczyny. Sposób, w jaki się we mnie wpatrywała, sprawiał, że czułam się niekomfortowo. To, jak na nim siedziała, również...

„Ładne dziewczyny takie jak ty powinny szybko się tu odnaleźć” – usta Sashy rozciągnęły się jeszcze szerzej. „Jestem pewna, że zdążyłaś już zdobyć kilku przyjaciół” – jej oczy błyszczały. „Lubimy tu świeże mięsko. Prawda, Kaelen?”

Kaelen, który ani na chwilę nie spuścił ze mnie wzroku, w końcu oderwał go, by spojrzeć na Sashę. Wyglądał na zdezorientowanego. „Co?”

Sasha wywróciła oczami i ponownie skupiła się na mnie z uśmieszkiem na ustach. „Nie zwracaj na niego uwagi, zawsze ma w głowie tylko jedno, kiedy siedzę mu na kolanach, jeśli wiesz, co mam na myśli.” Mrugnęła porozumiewawczo, a mnie zebrało na mdłości.

Musiałam stąd uciekać. Quinn chyba zauważył, jak bardzo poczułam się nieswojo, bo przyszedł mi z pomocą, odchrząkując. „Elara, twój tata pewnie już na ciebie czeka w domu. Chodźmy, podrzucę cię.”

Skinęłam głową, posyłając mu wdzięczny uśmiech i wstałam, żeby wyjść, jednak słodki jak miód głos Sashy nagle stał się lodowaty i przeciął powietrze: „Chyba jeszcze nie skończyłam mówić.”

Najnowszy rozdział

Łączna liczba rozdziałów: 100

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 6: 6 - W pogoni za swoim Wróbelkiem: Najsłodsza pokusa Alfy | StoriesNook