Rozdział sto jedynasty
• SEBASTIAN •
Poranne słońce rzucało łagodny blask na salon, stanowiąc wyraźny kontrast dla chaosu ubiegłej nocy. Wygraliśmy, ale zwycięstwo miało słodko-gorzki smak. Cena naszego triumfu ciążyła mi na sercu.
Vivienne opierała się o mnie, a jej ciało lekko drżało, gdy adrenalina zaczęła opadać. Trzymałem ją blisko, szepcząc uspokajające słowa, próbując zakotwiczyć nas oboje






